2019.05.05 Dzień 5

Dzisiejsza noc była dość chłodna. Gdy wstała kadra na naszym polu namiotowym był istnie zimowy krajobraz – trawa, ławki, namioty pokryte delikatną warstwą szronu. Dzisiaj wstaliśmy od świtu o 7:30, gdyż wiele mieliśmy do zrobienia i niewiele czasu. Zaraz po pobudce i porannej rozgrzewce mieliśmy możliwość ogrzać się i wysuszyć ławki przy ognisku. Gdy już się troszkę ogrzaliśmy zabraliśmy się za pakowanie plecaków. Śniadanie było gotowe o 8:30, dzisiaj też każdy mógł na nim zatopić ząbki w w pomidorze koktajlowym – prawdziwe niebo w gębie. Po śniadaniu znosiliśmy materace i koce przed samochód. Następnie pojechalismy na godzinę 10:00 do pobliskiego kościoła w Kłopotowie, by okazało się, że Msza jest o 11:00. Wróciliśmy na pół godziny dalej się pakować i ponownie pojechaliśmy do kościoła. Tam jak zwykle zrobiliśmy furorę, bo rzadkością jest widok tandemu, 24 innych rowerów, dwóch flag i takiej liczby dzieci.

Po Eucharystii skończyliśmy pakować plecki i rozpoczęliśmy proces zwijania namiotów, pakowania kuchni i całej reszty sprzętu m. in. oświetlenia namiotowego, a także gotowania obiadu. O 13:45 pożegnaliśmy gospodarzy i ruszyliśmy na prom, który nas przewiózł na północny brzeg Warty. Następnie pedałowaliśmy dalej na północ do Witnicy, gdzie przesiadaliśmy się na pociąg. Na dworcu wyciągnęliśmy menażki i ustawiliśmy się w kolejce po przywieziony samochodem makaron z sosem bolognese i mielonym. Pyszne ciepłe i z dostawą na miejsce przesiadki, czego chcieć więcej? W trakcie wydawania jedzenia i konsumowania kadra pakowała rowery.

O 15:07 podjechał pociąg, zapakowaliśmy się do niego i ruszyliśmy dalej zostawiając prawie zapakowany samochód w Witnicy. Niektórzy jeszcze w pociągu kończyli jedzenie inni co zamówili na wynos dopiero zaczynali. Szynobusem dojechaliśmy do Gorzowa, gdzie zmieniliśmy środek lokomocji na autobus, którym ominęliśmy remontowany kawałek torów i wsiedliśmy ponownie do pociągu na stacji Gorzów Wschodni. W pociągu jedni spali, inni grali w czółko, jeszcze inni w karty. Kolejną przesiadkę mieliśmy w Krzyżu, gdzie przesiedliśmy się do pociągu jadącego ze Świnoujścia. W tym pociągu już nie mieliśmy takiego  komfortu, że siedzieliśmy wszyscy koło siebie, ale każdy znalazł miejsce siedzące. Do Poznania dotarliśmy z siedmiominutowym poślizgiem o 18:46 na Dworzec Letni. Następnie ustawiliśmy się w dwuszeregu i pomaszerowaliśmy na tramwaj na Rondo Kaponiera. Pomknęliśmy tramwajem linii „12” na Słowiańską i w ten sposób zakończyliśmy naszą ośmioprzesiadkową podróż. Z przystanku tramwajowego dzielnie pomaszerowaliśmy przed SP 89, gdzie czekali już nasi rodzice. Gdy docieraliśmy przed szkołę dołączył do nas także samochód dostawczy. Dla uczestników biwak się zakończył, kadra jeszcze miała kilka zadań do wykonania: rozpakować sprzęt do harcówki, magazynu, koce i materace do hufca, oddać samochód i o 22:30 udało się nareszcie wrócić ostatnim do domu…

Zdjęcia