Czuwaj!
Dwunasty dzień naszego obozu rozpoczął się wyjątkowo wcześnie – wszystko za sprawą zaplanowanej wycieczki do Mniszek. Mimo że sen kusił bardziej niż zwykle, to perspektywa przygody dodała nam energii. Wyruszyliśmy o poranku, a przed nami rozciągała się niemal trzygodzinna trasa w jedną stronę. Choć mogłoby się wydawać, że to długo, czas minął nam bardzo szybko – umilaliśmy go wspólnymi rozmowami, śpiewankami, zabawami i po prostu byciem razem. Towarzystwo druhen i druhów sprawiło, że droga stała się przyjemnością, a nie obowiązkiem.
Po dotarciu na miejsce mieliśmy chwilę wytchnienia, zanim rozpoczęło się właściwe zwiedzanie. Podzieliliśmy się na dwie grupy, aby każdy mógł skorzystać z atrakcji przygotowanych w Mniszkach. Pierwsza grupa udała się do niezwykłego Muzeum Ginących Zawodów. Przenieśliśmy się tam w czasie i zobaczyliśmy, jak wyglądała praca ludzi w dawnych epokach. Poznaliśmy zawody, które dziś już niemal zupełnie zniknęły – jak kowal, który z wprawą podkuwał konie, czy cyrulik, który leczył i… wyrywał zęby. Dowiedzieliśmy się również, jak kiedyś wyglądała nauka – niektóre dawne metody wychowawcze mocno nas zaskoczyły! Oglądaliśmy też dawne narzędzia, obuwie do pracy w oborze oraz poznaliśmy proces powstawania „kwirlejki” – regionalnego specyfiku. Każde stanowisko w muzeum opowiadało inną historię i sprawiało, że coraz bardziej docenialiśmy to, jak bardzo zmienił się świat.
W tym samym czasie druga grupa wzięła udział w warsztatach stolarskich, podczas których każdy z nas mógł własnoręcznie wykonać stołek. Najpierw przyglądaliśmy się, jak taki stołek powstaje, a później przystąpiliśmy do działania. Zaczęliśmy od wbijania nóżek do siedziska – wymagało to nieco siły, precyzji i współpracy. Następnie przyszedł czas na szlifowanie – dzięki temu nasze stołki były gładkie i przyjemne w dotyku. Potem chwyciliśmy za farby. Każdy z nas otrzymał gąbeczkę i błękitną farbę, którą pomalowaliśmy pierwszą warstwę. Gdy stołki schnęły na słońcu, odpoczywaliśmy i czekaliśmy na kolejny etap – zdobienie. Używając białej farby i gotowych szablonów, nadaliśmy naszym dziełom wyjątkowy charakter. Na stołkach pojawiły się szyszki, kwiaty i ludowe wzory – każdy inny, każdy niepowtarzalny. Po zakończeniu zajęć grupy się zamieniły – druga grupa udała się na zwiedzanie muzeum, a pierwsza spróbowała swoich sił w pracy stolarskiej. Było przy tym mnóstwo śmiechu, współpracy i radości z tworzenia czegoś własnymi rękami.
Po dniu pełnym wrażeń ruszyliśmy w drogę powrotną. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w sklepie Dino, by uzupełnić zapasy i zaspokoić małe zachcianki. Po powrocie do obozu odbyło się zdawanie sprzętu oraz zasłużony czas na odpoczynek. Wieczorem wróciliśmy do oglądania filmu, który kontynuowaliśmy wspólnie, zrelaksowani po intensywnym, ale niezwykle satysfakcjonującym dniu. Ten dzień zdecydowanie zostanie w naszej pamięci – nie tylko dzięki nowym umiejętnościom i wiedzy, ale przede wszystkim dzięki wspólnie spędzonemu czasowi.
