Czuwaj!
W końcu dzień, gdzie świeciło tylko słońce, bez ani kropelki deszczu!
Korzystając z pogody zrobiliśmy ekspresowy apel i szybkie dokończenie wczorajszej gry druha Kobryna („Arena”) i przeszliśmy do Kursu Pierwszej Pomocy autorstwa druhny Asi, osiem różnych punktów z różnymi przypadkami.
Nasi uczestnicy mogli zmierzyć się z resuscytacją krążeniowo-oddechową (RKO), ranami głębokimi, oparzeniami, pozorowana rozmowa z dyspozytorem 112 i kilka innych sytuacji. Ze względu na ilość punktów, musieliśmy dokończyć grę po obiedzie, ale to nie zmieniło naszych planów na wieczór.
Po kolacji nasz podobóz podzielił się na dwie grupy, chłopacy poszli grać w gry brutalne inaczej nazywane – wieczorem kawalerskim, a dziewczyny udały się do „salonu piękności” gdzie miały malowane paznokcie, robione fryzury i makijaż, zwane – wieczorem panieńskim, a to wszystko po to by o zachodzie słońca, na plaży odbyły się śluby. Romantycznie przy zachodzącym słońcu, szumie fal i obok wybranka lub wybranki swego serca, składaliśmy przysięgi wierności do końca życia (konkretniej to do końca obozu, a nawet dnia), ale i tak było romantycznie.
